fbpx

LESS is MORE, sposób, pamięć

W pogoni za językiem

Żyjemy w czasach, gdzie dostęp do informacji jest na wyciągnięcie ręki a nasz mózg chcąc nie chcą staje się przeładowany ilością informacji i często nie jest w stanie ich wszystkich przetworzyć. Mimo to, podświadomie, tak aby nic nam nie umknęło albo żebyśmy nie pozostali w tyle, kierujemy się raczej ilością niż jakością. Podobną tendencję zauważyłam jeśli chodzi o kwestię nauki języka i po głębszej analizie nie przynosi to zbyt dobrych rezultatów.

 

Na początek wezmę pod lupę naukę słownictwa. Powszechne jest tworzenie długich list słówek do tzw. wkucia. Nie chcę powiedzieć, że taka metoda nie przynosi pożądanych rezultatów, bo często po takim wkuwaniu sama zaliczyłam niejeden test. Tyle, że już na następny dzień mało co z tej listy pamiętałam. Teraz musisz zadać sobie pytanie czy uczysz się języka dla zdania testu czy klasówki, czy też chcesz się nim swobodnie posługiwać. Myślę, że większości z Was chodzi o to drugie. Nawet jeśli w między czasie czeka na Ciebie nie jeden test. No więc, co zrobić by słówka zostawały w naszej głowie na dobre? Przede wszystkim dobrym pomysłem jest by postawić na jakość, a nie ilość. Wybierz interesujące Cię słowa. Ogranicz się do 10-15 słówek lub wyrażeń. Jest to ilość optymalna, gdyż nie będziesz musiał poświęcać dużo czasu na powtórki, a same powtórki będą łatwe i przyjemne, a oto przecież chodzi. Dodatkowo już po 2-3 krótkich powtórkach większość słówek będziesz pamiętał, a pozostałe powtórki będą jedynie utrwaleniem. Swoim kursantom polecam by nauka słówek nie trwała długo, bo wtedy szybko się zniechęcą i efekty będą marne. Tak modne ostatnio stwierdzenie LESS is MORE, w kontekście nauki również ma swoje zastosowanie. Mniej słówek, więcej finalnie ląduje w pamięci długotrwałej. Krótsze powtórki dają lepsze rezultaty. Jeśli chcesz jeszcze podkręcić swoją efektywność to zachęcam Cię do powtarzania w określonych odstępach czasu. Jakiś czas temu odkryłam badania, gdzie studenci uczyli się do testu tego samego materiału, tyle że w różnych odstępach czasu. Okazało się, że studenci powtarzający materiał w sekwencji 3-5-9-15 mieli najlepsze wyniki. Lepsze nawet od tych powtarzających codziennie.

 

W wakacje przeprowadziłam ze moimi kursantami wyzwanie, gdzie właśnie metodą LEVEL UP (less is more + sekwencja powtórek), staraliśmy się zapamiętać 30 phrasal verbs. Muszę przyznać, że mimo to że nie wszyscy dotrwali do końca (czas wakacji nie sprzyja takim wyzwaniom 😉 to jednogłośnie przyznali, że nauka w ten sposób jest efektywna i przyjemna i z chęcią by ją kontynuowali w takiej formie.

 

Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej na temat wyzwania koniecznie zajrzyj do PODCASTÓW. https://www.katarzynapiernikarczyk.pl/podcast

 

Dodatkowym atutem był fakt, że wszystkie słowa przygotowałam w aplikacji quizlet, gdzie w łatwy sposób były dostępne i można było słownictwo powtórzyć. Aplikacja jest bezpłatna i dostępna na komputerze, tablecie czy telefonie, więc tak naprawdę możesz uczyć się wszędzie. Zestawy słówek możesz tworzyć sam lub wybrać jeden z wielu dostępnych.

 

Drugą kwestią są zadania domowe, których jestem zwolenniczką, ale wszystko musi mieć ręce i nogi. Uważam, że dzięki zadaniom domowym i wszelkiej pracy własnej kursanci robią lepsze postępy. Jednak tu także kładę ogromny nacisk na to, aby było na temat, produktywnie i nie zbyt długo. Jeśli jest potrzeba intensywniejszej pracy to zalecam kilka podejść a krótszych. Wystrzegaj się robienia zadań zaraz po zajęciach. Podobnie jak przy nauce słówek, dobrze aby wiedza miała czas się ugruntować. Daj sobie 2-3 dni, wtedy rzeczywiście sprawdzisz ile pamiętasz, a co jeszcze musisz utrwalić.

 

Koniecznie muszę wspomnieć o zapędzaniu się w kozi róg stawiając poprzeczkę bardzo wysoko. Może to być chęć rozumienia filmów anglojęzycznych i ogromna frustracja, która dopada wielu, gdy okazuje się to w tym momencie takie nieosiągalne. Uważam, że wszystko jest możliwe, jednak trzeba się wyposażyć w odpowiednie narzędzia i umiejętności, a to wymaga czasu. Ponadto weź poprawkę na to jak się w danym dniu czujesz, czy miałeś męczący dzień oraz czy na pewno masz ochotę na takie wyzwanie. Jeśli twoim celem jest rozumienie filmów to na początku ogranicz się do oglądania z napisami i wyłapania kilku słówek. Dobrze jeśli dasz sobie limit czasowy, niech to będzie 5-10 minut filmu. Nie zmuszaj się do rozumienia każdego słowa. Zaobserwuj ile rzeczywiście wyłapujesz w swoim ojczystym języku. Okaże się, że dużo domyślasz się z kontekstu i robisz tzw uogólnienia. To zupełnie naturalne, jednak gdy przychodzi nam oglądać film w obcym języku to chcemy rozumieć wszystko tzn. dosłownie usłyszeć i zrozumieć każde zdanie czy słowo. Nasz mózg tak nie działa i stąd rodzi się frustracja. Dlatego przyjmij metodę mały kroków.

 

W tej całej pogoni traktuj naukę języka jak proces, który trwa i tak naprawdę nigdy się nie kończy. Nawet jeśli osiągniesz wyznaczony przez siebie cel, to aby utrzymać wypracowany poziom, trzeba go cały czas pielęgnować. Nie musi to być już formalna nauka, ale regularny kontakt z językiem jest niezbędny do jego przetrwania. Mózg szybko robi porządki i jeśli czegoś przestałeś używać, zwyczajnie się tego pozbywa.

 

Na koniec dodam, że Twoje nastawienie i motywacje, które sobie wyznaczysz na samym początku drogi mają ogromne znaczenie, jak działasz już w samym procesie nauki. Dlatego zachęcam Cię do zapisania sobie swoich celów oraz jak chcesz je osiągnąć. A po miesiącu czy dwóch, zweryfikowania planów z rzeczywistością i wprowadzenia ewentualnej korekty. Dobrze jest także skonsultować się z swoim trenerem czy lektorem. Wspólne działanie na pewno wpłynie pozytywnie na cały proces przyswajania wiedzy, bo przecież jesteście w tej samej drużynie, a co dwie głowy to niejedna. Powodzenia.

© Katarzyna Piernikarczyk – Trener Języka  Angielskiego