Uczę się na błędach

Zderzyłam się z przekonaniem zarówno kiedyś sama jako uczeń oraz teraz już po tej drugiej stronie, że błędy to coś złego. Należy się porządnie zawstydzić, przepraszać wszystkich na około i najlepiej zniknąć i to natychmiast. A potem w zaciszu swojego bezpiecznego domu, gdy nikt nie patrzy nawrzucać sobie jaki/a to jestem beznadziejny i po tym błędzie to już naprawdę nie nadaję się do niczego i najlepiej to już przestanę oszukiwać siebie i innych i dam sobie spokój…bo po co jeśli jestem tak bardzo do d…
Gdybym sama zrobiła sobie taki cudnie psychologicznie prostujący wykład to zaczęłabym się zastanawiać czy warto w ogóle oddychać, a na pewno poddałabym pod konkretną wątpliwość swoją obecną egzystencję.
Przyznaj sam/a, że powyższy tekst nie nastraja do dalszego działania. A teraz zastanów się w jakich sytuacjach Ty sobie sadzisz takie kwiatki do głowy i jak się wtedy czujesz…pewnie kiepsko.
Przyznam się przed Tobą, że sama jestem osobą, która popełniała mnóstwo błędów i w zasadzie nie miałam zielonego pojęcia jak poprawnie powiedzieć to co chciałam powiedzieć, bo najważniejsze było dla mnie to by powiedzieć. Musiałam wydostać z siebie swoje zagmatwane myśli, choćby nie wiem co. Zawsze kończyło się tym, że sadziłam kwiatek za kwiatkiem, ale dzięki temu uczyłam się na własnych błędach i potem….no jeszcze trochę potem…szło mi coraz lepiej, aż w końcu zostałam trenerem angielskiego ;P (droga była może nieco dłuższa, ale dla celów tego artykułu pozostanę przy tym uproszczeniu)
Na pewno błędy odegrały dużą rolę w moim procesie edukacji i bez nich nie byłabym tu gdzie jestem. Stąd mogę szczerze stwierdzić, że warto popełniać błędy, bo niosą za sobą ogromną wiedzę, która jest na wyciągnięcie ręki, a przez negatywne emocje, które sobie fundujemy, często zamiatana jest pod dywan i nic się nie dzieje. A szkoda.
Oczywiście nie było tak kolorowo i dojście do tego, że błędy to nic złego zajęło mi naprawdę dużo czasu.Najtrudniejsze było skonfrontowanie się podczas zajęć z moimi kursantami. Żyłam w przekonaniu, że muszę wiedzieć wszystko. Starałam się przewidzieć każdy wariant zajęć i pytań kursanta by być gotowa na wszystko (co jest niemożliwe). Do dziś pamiętam niektóre kwiatki i to jest doskonały przykład jak człowiek uczy się na błędach. Ty może boisz się ośmieszenia przed grupą, znajomymi, albo przed samym guru czyli swoim trenerem albo najbardziej przed samym sobą…bo tylko głupek popełnią błędy.

Powiem Ci w sekrecie, że ja wciąż popełniam błędy i wciąż dużo nie wiem…uczę się i to jest cudne. Daj sobie tę szansę.
Muszę tu dodać, że o wiele gorzej jest nie robić błędów wcale. Chodzi mi tu o wszystkich tych, którzy boją się odezwać, bo jeszcze popełnią jakiś błąd. To droga do nikąd.
Dobra, tyle w temacie mnie jako ‘Guru’ od popełniania błędów i uczenia się na nich. Oczywiście są badania, które pięknie dowodzą mojej tezy więc okazuje się, że to żadne takie wielkie odkrycie. Mimo to wciąż jest dużo do zrobienia, bo badania badaniami, a życie życiem i tak dochodzimy do tego właśnie artykułu. Poniżej pokrótce przedstawiam co mówią inni, którzy dopuścili się tego i zbadali tematy około błędowe w szeroko pojętym procesie edukacji, a potem przejdziemy do praktyki.
Otóż Badania Hays, Kornell N i Bjork RA ‘When and Why a Failed Test Potentiates the Effectiveness of Subsequent Study pokazują, że nasza pamięć osiąga lepsze rezultaty, gdy poddawani jesteśmy testom, które bez wątpienia oblejemy. Okazuje się, że próbowanie i podawanie błędnych odpowiedzi jest niezmiernie pomocne w procesie nauki.
Oznacza to, że bez błędów zwyczajnie się nie uczymy bądź sam proces przebiega o wiele mniej efektywnie. Metoda ‘prób i błędów’ i powiedzenie ‘uczymy się na błędach’ chyba jednak mają swoje uzasadnienie.

Dla podparcia tej tezy dowiadujemy się z badań Baycrest w ‘Learning from your mistakes’, że z popełnionych błędów uczymy się więcej i lepiej niż gdy nie popełnimy żadnych błędów.
To pokazuje, że nawet warto popełniać błędy, gdyż dzięki temu informacje lepiej zapisują się w naszym mózgu.

Natomiast Badania Potts i Shanks pt. ‘The benefit of generating errors during learning’ pokazują, że gdy na początku popełnimy błąd na zasadzie zgadywania (korzystając z dotychczasowej wiedzy) i od razu zostaniemy poprawieni, jest bardziej prawdopodobne że zapamiętamy prawidłową informację niż w przypadku gdy pominiemy początkowy proces zgadywania odpowiedzi i damy wszystko na tacy.
To co kocham czyli proces dedukcji i odkrywania zasad bądź zastosowania, bazując na dotychczasowej wiedzy. Oczywiście, że pojawiają się błędy, ale ile z tego zostaje.

Co teraz z tym fantem zrobić. Po pierwsze zmienić nastawienie i podejść do błędów jako do naturalnej części procesu nauki, a nawet integralną i niezbędną. Ponadto nie ganić się za nie, a wpleść je jako jeden z etapów.
Sama w swojej pracy jako trener języka angielskiego cały czas wykorzystuję błędy na korzyść moich kursantów, aby dać im szansę uczyć się na nich i wyciągać wnioski. Podczas naszych spotkań zapisuję zdania lub frazy z błędami i na koniec zajęć proszę kursanta by namierzył błąd i poprawił. Albo gdy poprawiam na bieżąco używam znaków lub powtarzam co powiedział kursant by zwrócić jego uwagę i zmusić do zastanowienia nad poprawnością swojej wypowiedzi. Wszystko zależy nad czym aktualnie się skupiamy. Czasem wykorzystuję błędy z kilku zajęć jako jedno z ćwiczeń rozgrzewających. Działa genialnie.
Skupmy się jednak na tym co możesz zrobić Ty ze swoimi błędami. Są dwie drogi, a może i więcej ale tu skupię się na tych dwóch. Warto wprowadzać zmiany etapami i metodą małych kroków. Wtedy jest szansa, że nas to nie przytłoczy i z chęcią będziesz za nimi podążał/a. Dlatego proponuję wybrać z tego to, co najbardziej do Ciebie przemówi, a potem sięgać po więcej.
Pierwsza droga to potraktować je jako element startowy i przed formalnym studiowaniem notatek przejść do ćwiczeń lub testu. Podejść do tematu intuicyjnie i jeśli nie znamy odpowiedzi zwyczajnie strzelać. Potem sprawdzasz test i weryfikujesz odpowiedzi. Skupiasz swoją uwagę na tych błędnych i analizujesz je. Pamiętaj by ten proces przebiegał aktywnie. Proponuję spisać zagadnienia, które jeszcze nie przyswoiłeś/aś do zeszytu. Dobrze jest użyć kolorów, a nawet zostawić puste miejsce by odpowiedź dopowiadać samemu. Ważne, by na tym etapie nie tylko poznać dobrą odpowiedź, ale także dowiedzieć się dlaczego i skąd u nas pojawił się błąd. Potem, gdy już wszystko przeanalizujemy znowu przechodzimy do nowych ćwiczeń lub pytań z tego samego zagadnienia w celu sprawdzenia ile zapamiętaliśmy z naszej analizy błędów. Następuje filtr, bo pewnie jeszcze się trafi jakiś błąd, ale już nie powtarzamy, zostawiamy przynajmniej do następnego dnia. Dobrze jest przejrzeć notatki i ponownie sprawdzić ile zapamiętaliśmy. Cudne jest na koniec wrócić do startowego testu i zrobić go ponownie już z przepracowaną wiedzą. Na tym etapie też mogą pojawić się błędy i podejdź do nich jak do luk, które jeszcze wymagają wypełnienia. Nikt nie jest idealny i nie dąż do perfekcjonizmu bo to jest niezdrowe. Nasz mózg działa wybiórczo i na podstawie sobie tylko znanego algorytmu dokonuje wyboru, co jest ważne a co na tą chwilę mniej. Zwyczajnie daj sobie czas. Dodam tylko, że kluczem do sukcesu są powtórki.
Drugą opcją jest zbieranie błędów do sekretnego notatnika i potem przepracować je. Będzie to na pewno zlepek wszelkiego rodzaju błędów, które pojawiają się, a nawet notorycznie wracają jak tzw. Bumerang. Przyznam, że są to błędy, które wkurzają. Dlatego też, a nawet przede wszystkim, należy je notować i to wielokrotnie. Proponuję zastosować system kolorów w swoich notatkach. (zielony – słowo albo wyrażenie pojawiło się pierwszy raz, różowy – drugi, czerwony – trzeci). Kolory możesz dobrać sobie dobrowolnie, ważne abyś był/a konsekwentny w ich korzystaniu. Jako, że jesteśmy w większości wzrokowcami taki trik naprawdę pomaga. Zawsze gdy zapiszesz sobie jakieś wyrażenie albo słowo wymyśl do niego jakiegoś HAKA czyli zdanie, które pozwoli Tobie lepiej je zapamiętać. Zapisz je. Regularnie zaglądaj do swojego notesu by utrwalić wybrane wyrażenia. Gdy będziesz miał/a chwilkę proponuję wymyśleć z tymi bumerangami jakąś historyjkę…oczywiście zapisz ją sobie. Te najbardziej uporczywe zapisuj na karteczkach samoprzylepnych i przyklejaj w dziwnych miejscach (lustro w łazience, róg monitora komputera, szafka w kuchni, albo może w szufladzie ze skarpetkami czy w lodówce na mleku). Fajnie po paru miesiącach takiego notowania sprawdzić jak dużo nauczyłeś/aś się na własnych błędach.

Błędy to normalna sprawa i kto ich nie popełnia to znaczy, że nie jest homo sapiens. To co podałam powyżej to sugestia i moja rada, bo sama tak robiłam i to także radzę swoim kursantom. Sprawdza się, ale nie wyeliminowało wszystkich błędów. Wciąż pojawiają się nowe, bo idziemy do przodu. Ważne jest Twoje nastawienie do nich i sposób w jaki zaczniesz z nimi pracować, bo jeśli tylko przeklniesz i zostawisz je samopas to nie stanie się nic. A przynajmniej NIC się nie zmieni w kwestii tego błędu. Dlatego ważne jest byś zrobił/a coś…popróbuj i znajdź swój złoty środek. A może już coś masz…chętnie się dowiem.

Gaming in English – gry na telefon

Gdy byłam nastolatką, a i nawet za czasów studiów zdarzyło mi się odpłynąć podczas gry na kompie i nawet zarwać nockę. Stare dobre czasy:) Teraz nie bardzo mam na to czas, ale gdy mogę połączyć relaks z dawką angielskiego to nie mogę odmówić. Tak właśnie dodarłam do apek, które doskonale łączą te dwa aspekty.

Nawet najbardziej wytrwałych kursantów dopada spadek motywacji lub zwyczajne zmęczenie. Gdy już nie masz ochoty na czytanie, słuchanie a bardziej chcesz aby język stał się przekaźnikiem to wejście w gry jest czymś co może okazać się dla Ciebie dobrą alternatywą. Wybór jest dość spory i jeśli chodzi o gry to każdy może znaleźć coś dla siebie. Tu znajdziesz linki do gier na telefon, które bazują na języku.

Wakacje z angielskim na Twoich zasadach

W okresie wakacji mamy dwie opcje albo zluzować i totalnie się wychillować albo podkręcić się językowo. Obie opcje są jak najbardziej ok i nawet pokuszę się o stwierdzenie, że jedna nie wyklucza drugiej. Oczywiście nie będę Cię tutaj namawiała byś koniecznie ślęczał nad książkami czy namiętnie studiował listę słówek… bo to zwyczajnie nuda:)

Inaczej…ciekawiej…efektywniej

Bardzo mocno zaciekawił mnie temat funkcjonowania naszego mózgu, głównie w kontekście nauki. Widzę, że sięgając do źródła mogę zrozumieć jak działa, a co za tym idzie jakie narzędzia wykorzystać, aby pomóc w efektywnym zapamiętaniu.

W pogoni za językiem

Żyjemy w czasach, gdzie dostęp do informacji jest na wyciągnięcie ręki a nasz mózg chcąc nie chcą staje się przeładowany ilością informacji i często nie jest w stanie ich wszystkich przetworzyć. Mimo to, podświadomie, tak aby nic nam nie umknęło albo żebyśmy nie pozostali w tyle, kierujemy się raczej ilością niż jakością. Podobną tendencję zauważyłam jeśli chodzi o kwestię nauki języka i po głębszej analizie nie przynosi to zbyt dobrych rezultatów.

Diary czyli osobisty dziennik – jako narzędzie do nauki angielskiego

Prowadzenie dziennika raczej kojarzy mi się z prowadzeniem osobistych zapisków w celu poukładania myśli i uspokojenia umysłu. Albo z podróżnikami lub korespondentami, którzy zapisują każdy szczegół z tego co ich spotkało. Skąd więc pomysł, by wykorzystać takie narzędzie do nauki angielskiego. Dzięki temu masz możliwość autorefleksji na temat kondycji i posiadanej wiedzy językowej

Phrasal Verbs – co to…po co i jak tego używać

Jeśli miałeś styczność z angielskim pewnie gdzieś, kiedyś obiło się o Twoje uszy lub oczy hasło phrasal verbs lub kolokwialnie ‘frazale’. Umiejscowione są w abstrakcyjnej sferze języka i tak jak przedmioty przedstawione na dołączonym zdjęciu nie bardzo wiadomo jak je dopasować i do czego przykleić. Dużo się o tym gada, przeważnie w kontekście jak bardzo ważne jest by je znać a jak trudno się ich nauczyć.

Dla kogo kursy online??

Kursy online doskonale sprawdzą się wszystkim osobom, które podróżują w pracy i nie są wstanie zdeklarować się na stałe pory zajęć w jednym miejscu. Lekcje online można przeprowadzić tam gdzie akurat jesteś czyli prawie wszędzie: w zaciszu hotelowego pokoju, restauracji, parku etc. Koniec z opuszczonymi zajęciami.

Homework – to be or not to be ??

Ostatnio debata na temat zadań domowych zawrzała i nie mogę powstrzymać się by nie przedstawić swojego punktu widzenia z perspektywy Trenera Języka Angielskiego.